Jakiś czas temu pisałem tutaj, że schema.org nie jest dla Google — jest dla Ciebie. Że to nie wtyczka SEO, tylko pierwsze pytanie o własną firmę: kim jesteś, co robisz, dla kogo, kto za tym stoi. I że schema ujawnia braki — pokazuje, czego na stronie nie ma.
Wtedy był to argument z doświadczenia. Teraz jest na to twardy dowód z zewnątrz.
Na początku czerwca 2026 Google i Schema.org zrobiły coś, czego nie było przez czternaście lat: opublikowały publiczne dane o tym, jak strony w całej sieci faktycznie opisują się maszynom. Miliony domen, zebrane przez infrastrukturę Google, aktualizowane co miesiąc. Pierwszy raz widać nie zgadywanki, tylko pomiar — czego strony naprawdę używają, gdy „rozmawiają" z AI.
I ten pomiar mówi coś niewygodnego o większości firm.
Połowa tego, co strony mówią maszynom, to przypadek
Z danych wynika prosta rzecz. Najczęściej spotykane oznaczenia schema na stronach to nie opis firmy — to opis mebli strony. Nagłówek, stopka, pasek boczny, lista, breadcrumb. Rzeczy, które wtyczka i motyw generują automatycznie, bez żadnej decyzji właściciela.
Konkretnie widać w danych oznaczenia typu „nagłówek WordPressa", „stopka WordPressa", „pasek boczny" — na milionach domen. To nie jest firma opowiadająca AI, czym się zajmuje. To motyw mówiący maszynie, gdzie jest menu.
Innymi słowy: większość stron coś wysyła do AI, ale wysyła automatyczny szum, nie świadomą informację o firmie. Schema jest — bo wtyczka ją wygenerowała. Ale nie mówi tego, co właściciel chciałby powiedzieć, bo właściciel nigdy tego nie ustawił. To jest dokładnie ten „domyślny eksport wtyczki" zamiast świadomej decyzji, o którym pisałem w maju — tyle że teraz widać w danych, jak powszechny jest.
Druga rzecz: miliony stron wciąż optymalizują pod funkcję, której już nie ma
W tych samych danych widać coś jeszcze. Miliony domen mają oznaczenia FAQ — pytań i odpowiedzi — bo przez lata Google pokazywał za to rozwijane panele w wynikach wyszukiwania. To była niezawodna korzyść, każdy poradnik SEO ją zalecał.
Ta funkcja zniknęła w maju 2026. Google przestał pokazywać te panele. A miliony stron wciąż noszą markup pod coś, czego już nie ma — bo nikt tego nie sprząta, bo „wtyczka tak zrobiła i działało".
To jest puenta majowego wpisu w jednym obrazku: schema zostawiona „na koniec, wtyczka się zajmie" zamienia się w martwy balast, którego właściciel nawet nie zauważa.
Co to znaczy dla Twojej firmy
Nic z tego nie jest problemem technicznym do rozwiązania samą wtyczką. To jest pytanie o to, czy Twoja strona mówi AI to, co chcesz, czy to, co przypadkiem wygenerował motyw.
Trzy pytania, na które warto sobie odpowiedzieć:
Czy Twoja strona w ogóle mówi AI, czym jest Twoja firma — czy tylko gdzie ma stopkę? (Czyli: czy masz świadomie wypełnione Organization, Person, opis usług — czy tylko to, co wtyczka dała z automatu.)
Czy informacje, które strona wysyła maszynom, zgadzają się z tym, co widzi klient? Google w nowych wytycznych mówi wprost: nie ma magicznego znacznika pod AI — liczy się, żeby dane strukturalne zgadzały się z widoczną treścią strony. Rozjazd między nimi to sygnał, że coś jest nieuporządkowane.
Czy nie nosisz martwego markupu pod funkcje, których już nie ma — i czy w ogóle wiesz, co Twoja strona dziś wysyła do AI?
Większość właścicieli firm nie zna odpowiedzi, bo nigdy nie zaglądali. I to jest normalne — od tego są narzędzia i ludzie, którzy w to patrzą.
Sprawdźmy, co Twoja strona naprawdę mówi maszynom
Dokładnie to robimy w Audycie AI-ready: sprawdzamy, co Twoja strona faktycznie wysyła do systemów AI — czy opisuje firmę świadomie, czy tylko meble motywu; czy dane zgadzają się z treścią; czy nie wisi na niej markup pod martwe już funkcje. Pokazujemy, gdzie strona mówi jasno, a gdzie chowa się za automatem wtyczki.
Google właśnie udostępnił lustro, w którym widać, jak cała sieć rozmawia z maszynami. Warto sprawdzić, co w tym lustrze widać akurat Twoją stronę.

